Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

Wyborcza.biz: nowa polska bieda
Autorstwo / redakcja: Wyborcza.biz / Patrycja Maciejewicz   
piątek, 01 czerwca 2012 12:38

Wyborcza.biz: Choć nasza gospodarka na tle Europy rosła w ubiegłym roku w imponującym tempie, to ludziom żyło się gorzej. Pierwszy raz skrajnie ubogich było więcej niż tych uprawnionych do zasiłków socjalnych.

Najnowsze dane GUS pokazują, że pieniądze, które mieliśmy do dyspozycji, były warte mniej niż w 2010 roku. To znaczy, że nasze zakupy realnie się kurczyły.

- Złożyły się na to dwa zjawiska. Po pierwsze, nasze dochody rosły znacznie wolniej, a dopłaty dla rolników były wręcz niższe. Po drugie, wartość naszych pieniędzy uszczuplała wysoka inflacja - wyjaśnia prezes GUS prof. Janusz Witkowski.

Inflację napędzają rosnące na całym świecie ceny surowców, zbóż, olejów i innych towarów żywnościowych oraz słabnący w reakcji na kryzys finansowy złoty. Towary importowane stają się jeszcze droższe.

Różnice w zarobkach między poszczególnymi grupami społecznymi są bardzo duże. W rękach jednej piątej najbogatszych Polaków jest 41,6 proc. dochodów nas wszystkich, ale na szczęście rozwarstwienie się nie pogłębia. Przeciętna rodzina pracująca na własny rachunek ma do dyspozycji miesięcznie 5,058 tys. zł, a rodzina rencistów - 1,756 zł. Jednak najmniej w ubiegłym roku realnie stracili renciści, którym wzrost cen rekompensuje obowiązkowa waloryzacja. Najwięcej - rolnicy i drobni przedsiębiorcy.

A ilu mamy ubogich? To zależy o tego, jak liczyć.

W skrajnym ubóstwie żyje dziś 6,7 proc. Polaków. Ich dochody nie wystarczają na pokrycie podstawowych biologicznych potrzeb: nie dojadają, mieszkają w zimnie. Trwanie w takim stanie prowadzić może do wyniszczenia organizmu.

W ostatnich latach odsetek żyjących poniżej minimum egzystencji spadał lub się stabilizował. W 2011 r. wzrósł o 1 pkt proc.

Gdyby jednak spojrzeć na ubogich uprawnionych do pobierania świadczeń społecznych, to okaże się, że ich odsetek po raz kolejny spadł. - To dlatego, że rząd nie zmieniał progów dochodowych, poniżej których można otrzymać zasiłek - mówi prof. Stanisława Golinowska, ekonomistka z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

W rządzie trwa właśnie dyskusja na temat waloryzacji progów.

Zdaniem Golinowskiej ubogich przybywa, bo pogarsza się sytuacja na rynku pracy. - Według badań Banku Światowego w Polsce zależność między ubóstwem a bezrobociem jest bardzo wysoka. Nasz rynek pracy jest niestabilny, gdy tylko firmom zaczyna coś zagrażać, od razu reagują zwolnieniami, w niepewnych czasach nie zatrudniają - wyjaśnia.

- Gospodarka zwalnia, ale wzrost gospodarczy mamy wciąż przyzwoity. To jednak nie przekłada się na sytuację na rynku pracy - potwierdza prezes GUS. W I kwartale PKB rósł o 3,5 proc.

Urząd co roku prowadzi badania tzw. budżetów gospodarstw domowych, które szczegółowo pokazują, skąd czerpiemy dochody i na co przeznaczamy swoje pieniądze. Najwięcej - co oczywiste - na żywność. To pozycja, która w naszych wydatkach stanowi aż 25 proc.

Im bogatsze społeczeństwo, tym ludzie mniej wydają na jedzenie i inne podstawowe potrzeby, a więcej na zdrowie, edukację, rozrywkę. W Polsce część pieniędzy przeznaczona na jedzenie z roku na rok regularnie malała. Aż do ubiegłego roku. - To kolejny znak, że jakość życia przestała nam się poprawiać - mówią ekonomiści.

- W tym roku żywność znów może mocno drożeć. Zima spowodowała olbrzymie straty w uprawie zbóż, nie wiemy, jakie będą zbiory, dodatkowo ceny mogą podbijać mistrzostwa Euro 2012 - mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku.

Gdy GUS zapytał Polaków, jak im się żyje, to w połowie przypadków otrzymał odpowiedź: przeciętnie. Co czwarte gospodarstwo domowe uważa, że sytuacja jest dobra lub bardzo dobra, a co piąte widzi ją w ciemnych barwach.

Żyjemy wiarą, że będzie lepiej

W Polsce 6,7 proc. ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, niemal 17 proc. wydaje tylko połowę tego co przeciętny Polak.

Najwięcej ubogich jest wśród:

•  utrzymujących się z niezarobkowych źródeł, czyli np. zasiłków (ponad jedna piąta żyje poniżej minimum egzystencji);

•  rodzin wielodzietnych, z czwórką i więcej dzieci na utrzymaniu (jedna czwarta nie zaspokaja podstawowych potrzeb);

•  rolników (13,1 proc.);

•  rencistów (13 proc.);

•  rodzin z przynajmniej jedną osobą bezrobotną (12,5 proc.);

•  mieszkańców ściany wschodniej (około 11 proc.);

•  żyjących na wsiach (10,9 proc.);

•  rodzin posiadających niepełnosprawne dziecko (9,7 proc.).

GUS podaje, że mieszkańcy wsi stanowią ponad 60 proc. osób żyjących poniżej granicy ubóstwa skrajnego i ustawowego (czyli ich dochody uprawniają do sięgnięcia po zasiłek), podczas gdy udział ludności wiejskiej w całej ludności Polski wynosi 40 proc.

Bogata Warszawa mocno ciągnie w górę pozycję województwa mazowieckiego. Wśród jego mieszkańców jest 4,6 proc. żyjących w skrajnej biedzie, ale jak wyłączymy Warszawę, to odsetek ten wzrośnie do 6,4 proc.

Zdaniem prof. Stanisławy Golinowskiej z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych ochrona bezrobotnych w Polsce jest bardzo skromna. Nie dość, że zasiłki nie zależą od wcześniejszych zarobków, to wypłacane są krótko. A znakomitej większości zarejestrowanych w pośredniakach nie przysługują.

Pomóc mogłaby waloryzacja progów dochodowych, poniżej których przysługuje pomoc społeczna. Od kilku lat to około 500 zł na osobę w rodzinie. W rządzie trwa dyskusja na ten temat, Ministerstwo Finansów jest przeciwne propozycji resortu pracy, by kwotę tę podnieść o blisko 70 zł. - To decyzja polityczna. Więcej pieniędzy przepłynęłoby do najmniej zamożnych, sprzyjałoby to wzrostowi konsumpcji, ale byłoby też w poprzek planom ograniczania deficytu finansów publicznych - mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku.

Jego zdaniem sytuacja na rynku pracy wcale tego nie uzasadnia, a większa dostępność zasiłków osłabia bodźce do szukania pracy.

[artykuł pochodzi ze strony:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,11841563,Nowa_polska_bieda.html]