Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

Gazeta.pl Wrocław: z papieru robią meble i domy dla osób bezdomnych
Autorstwo / redakcja: Gazeta.pl Wrocław / Marzena Żuchowicz   
poniedziałek, 28 maja 2012 23:59

Gazeta.pl Wrocław: Przed przyjściem do schroniska dla bezdomnych mężczyzn studenci obawiali się, czy mieszkańcy się na nich nie obrażą, bo chcą ich z powrotem "wepchnąć w kartony". Ale stało się odwrotnie… Jerzy Łątka, doktorant Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej, pisze pracę o bezdomności i projektowaniu dla osób bezdomnych. Jego duchowym przewodnikiem w architekturze jest Japończyk Shigeru Ban, który po trzęsieniu ziemi w japońskim Kobe w 1995 roku wybudował dla osób nagle pozbawionych dachu nad głową tymczasowe domy z niedrogich i dostępnych materiałów.

- A konkretnie papierowych tulei nabitych na skrzynki wypełnione piaskiem - tłumaczy Łątka.

Studenci i bezdomni projektują meble

Kartonowe meble dla bezdomnychDo współpracy w finansowanym przez uczelnię projekcie "Papier jako tworzywo architektoniczne" doktorant zachęcił studentów koła naukowego Humanizacja Środowiska Miejskiego oraz mieszkańców schroniska dla bezdomnych mężczyzn prowadzonego przez Towarzystwo św. Brata Alberta przy ul. Bogedaina. Przez kilka miesięcy pracowali nad stworzeniem papierowych mebli do papierowego domu, który chciałby kiedyś dla nich wybudować.

Efektem warsztatów jest wystawa, na której zaprezentowano zrobione z papieru krzesła, stoliki, łóżka, regały, szafki i lampy. Jeszcze do wtorku można je oglądać w Muzeum Współczesnym przy pl. Strzegomskim, a następnie na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej.

- Krzesło to papier lakmusowy całego projektu. Musiało być i estetyczne, i wygodne, i wytrzymałe - tłumaczy Łątka.

Jednemu z mieszkańców schroniska najbardziej przypadł do gustu zrobiony z papierowych tulei fotel bujany. Po latach doczekał się na mieszkanie komunalne i choć jeszcze o tym nie wie, część mebli, łącznie z fotelem, dostanie, by mógł się tam urządzić. Pozostałe meble trafią do schroniska, by dać jego mieszkańcom namiastkę prawdziwego domu.

Błyskawiczne mieszkanie z papieru

Oprócz mebli powstał też Instant Home - "dom błyskawiczny, tymczasowy", czyli płachta, która ma różne zastosowania: może być parawanem, przeciwdeszczową pałatką, materacem, śpiworem i hamakiem. Można go także oglądać na wystawie.

Uczestnicy projektu mają nadzieję, że duże zainteresowanie ekspozycją (obejrzało ją już ponad 5 tys. osób) sprawi, że uda im się znaleźć sponsorów i rozpocząć produkcję domów z papieru według gotowego już projektu Jerzego Łątki. Pierwszy z takich domów miałby stanąć przy schronisku na ul. Bogedaina. Trwają jeszcze próby impregnacji i badania wytrzymałości tworzywa: papierowych tulei przypominających te, na które nawijany jest papier toaletowy, tyle że grubszych, oraz papierowych płyt o strukturze plastra miodu.

- To mógłby być dom treningowy dla tych mieszkańców schroniska, którzy chcą wyjść z bezdomności i latami czekają na przyznanie im mieszkania komunalnego - mówi kierownik schroniska Dariusz Dobrowolski.

Dom pasożyt, ale pożyteczny

Łątka zakłada, że w polskich warunkach atmosferycznych dom z papieru mógłby stać co najmniej kilka do kilkunastu miesięcy. Zwłaszcza jeśli ma formę "pasożytniczą": stoi na dachu lub przy ścianie istniejącego budynku i korzysta z ogrzewania, energii elektrycznej czy kanalizacji. W Japonii takie domy stoją nawet po kilka lat. Łątka dodaje, że przed przyjściem do schroniska obawiali się, czy mieszkańcy się na nich nie obrażą, bo chcą ich z powrotem "wepchnąć w kartony". Ale stało się odwrotnie.

Zdaniem kierownika schroniska projekt miał dla bezdomnych ogromne znaczenie, bo jeszcze bardziej niż dach nad głową potrzebne jest im poczucie bycia częścią społeczeństwa, przez które czują się odtrąceni.

Leszek Herliczka, mieszkaniec schroniska św. Brata Alberta: - Atmosfera podczas warsztatów była wspaniała. Studenci słuchali każdej mojej uwagi. Czasem wydawało mi się, że nie powinienem się odzywać. A oni tak jakby czekali. Dało mi to poczucie, że nawet wśród młodzieży jeszcze coś znaczę.

Więcej na:
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,95327,11810719,Z_papieru_robia_meble_i_domy_dla_bezdomnych__ZDJECIA_.html