Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

Dlaczego straciłem dom?
Autorstwo / redakcja: Wiesław   
wtorek, 22 lutego 2005 13:56

Dlaczego straciłem dom?

Wiesław

Długo szukałem wytłumaczenia i odpowiedzi na pytanie postawione samemu sobie: dlaczego straciłem dom, wskutek czego stałem się bezdomny?

Różne tłumaczenia przychodziły mi do głowy. Nie piłem, a więc złośliwość losu i osób trzecich. A w ogóle to cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie.

Piłem źle, nie piję jeszcze gorzej. To jaki ja mam być? To pytanie pozostawało bez odpowiedzi. Aby znaleźć odpowiedź zacząłem pić.

Dziś wiem, że nie była to na pewno dobra recepta lecz, w moim przypadku skuteczna. Po prostu musiałem zrobić coś bardzo złego, abym mógł to zrozumieć. U mnie zło tkwiło w tym iż jeśli nie przestanę pić – umrę.

Uświadomiłem sobie co wyprawia alkohol ze mną. Był to kac moralny, którego nie da się zapić jak zwykłego kaca fizycznego. Psychiki nie oszukam.

Wiem też teraz, że wtedy, gdy nie piłem, a jednak straciłem mieszkanie to tylko dlatego, że u mnie funkcjonowało „pijane myślenie”. Nie piłem lecz nic ze sobą nie robiłem. Wystarczyło samo to, że ja nie piję. Cieszyło mnie, iż inni mnie chwalili za to, że mam „silną wolę”. Ignorowałem alkohol, inni mogli pić przy mnie, mogłem go kupować, na niego pożyczać i byłem psychicznym sadystą wobec tych, którzy pili. Tkwiła we mnie fałszywa duma, jaki to ja jestem mocny. Dziś zdaję sobie sprawę z tego, że tek naprawdę to piłem ze wszystkimi równo tylko, że na sucho. Aż wreszcie i ja sięgnąłem fizycznie po alkohol.

Musiało minąć trochę czasu, abym sobie postawił pytanie – co dalej?

Tym razem odpowiedź była szybka. Utracić status bezdomnego. Utraciłem i z takiej straty (paradoks) jestem zadowolony. Jest to dla mnie sukcesem. Ja dzisiaj już potrafię się cieszyć nawet małym osiągnięciem, potrafię sam siebie pochwalić przed sobą. Nauczyłem się lubić siebie. Już wiem, że nie kochając siebie nie można szczerze pokochać drugiego człowieka. Gdy mówiłem „kocham” to było sztuczne. Uczę się cały czas poznawać samego siebie. Jest to niezmiernie trudne, akceptować się takiego jakim się jest naprawdę. Dlatego pracuję nad sobą.

Pomaga mi bardzo terapia pogłębiona i Viola, która tą terapię prowadzi. Jest niezwykle uważna i ma to „coś” w sobie co skłania do szczerości. A praca nad sobą to właśnie szczerość wobec siebie i ludzi, którzy swą wiedzą chcą pomóc.

Racjonalna cześć umysłu wypowiedziała bitwę tej części, gdzie zadomowił się system iluzji i zaprzeczeń. Mam dostęp do prawdy, co dzieje się z moim życiem , gdy piję.

Mam wielką nadzieję tą bitwę wygrać. Pierwszy front przełamany. Reszta zależy tylko ode mnie samego.

Ważne, że znalazłem odpowiedź na pierwsze pytanie…