Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

MojeOpinie.pl: Manhattan nie tylko dla biznesmenów
czwartek, 09 czerwca 2011 11:50

Mój ManhatanMojeOpinie.pl: Jak podaje Wikipedia, Manhattan to najdroższa dzielnica Nowego Jorku. Można tam zobaczyć liczne atrakcje turystyczne oraz udać się do centrum finansowego. Na Manhattanie mieszkają bogaci biznesmeni, bankierzy i maklerzy giełdowi oraz nowojorska bohema artystyczna. Bohaterowie filmu Dariusza Dobrowolskiego mieszkają w schronisku dla bezdomnych i Manhatanem nazywają wielopiętrowe łóżka, które zimą, gdy brakuje miejsc do spania, każdego dnia stawia się, a następnie składa. Budżet filmu wyniósł 240 zł. Biznesmeni z Nowego Jorku zapewne chwyciliby się za głowy, gdyby przyszło im obliczyć koszty i zyski związane z jego powstaniem.

Zespół filmowy Cinema Albert Production działa od grudnia 2005 roku we wrocławskim schronisku dla bezdomnych mężczyzn, prowadzonym przez Towarzystwo im. brata Alberta. W 2006 roku zespół zrealizował dwa filmy dokumentalne: Się masz Wiktor, zakwalifikowany w 2007 roku do udziału w Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdynii (kategoria: kino niezależne), oraz Pielgrzym. W 2007 roku zrealizowany został krótkometrażowy film dokumentalny Wezwani do światła. W 2008 roku powstał film Skopani, który również wziął udział w gdyńskim FFF. 6. listopada 2010 odbyła się premiera najnowszego filmu Cinema Albert Production, zatytułowanego Mój Manhatan. Wszystkie filmy wyreżyserował Dariusz Dobrowolski, kierownik schroniska.

Mój Manhatan to film, który bez zbędnych ceregieli opowiada o bezdomnych i bezdomności. Zbędne ceregiele nie są potrzebne, ponieważ w filmie występują mieszkańcy schroniska. Montują łóżka albo na tych łóżkach leżą, mówiąc o swoim obecnym życiu i o zdarzeniach, które przyczyniły się do tego, że stali się bezdomni. Mój Manhatan to kilkanaście scen, z których trudno ułożyć jakąkolwiek opowieść. Nawet jeśli widz bardzo tego chce. Wizyta u lekarza, posiłek w stołówce, wieczorna dyskusja na temat sensu życia, wyprawa do miasta – to dostajemy, oglądając ten film. Nie dostajemy natomiast wyjaśnienia sytuacji, w których znaleźli się bohaterowie - żadna narracja, streszczająca koleje życia poszczególnych mężczyzn najwidoczniej nie wchodzi w grę.

Nie chodzi jednak o to, że opowieść o bezdomności jest niemożliwa. Poprzednie filmy Dariusza Dobrowolskiego pokazują bowiem, że da się to zrobić - w zależności od pomysłu w bardziej lub mniej realistyczny sposób. Chodzi o to, że czasem świat można zobaczyć jedynie we fragmentach, w tym wypadku we fragmentach czarno-białych. I na nic zdają się tu próby porządkowania, a tym bardziej rozumowanie przyczynowo – skutkowe. Pił, więc skończył (?) tak, a nie inaczej. Trafił do więzienia, a później na ulicę (bo gdzie indziej miał trafić?). Wyszedł z domu i nie wrócił, ale już wcześniej widać było, że porządne życie nie jest mu pisane (?).

Być może niektóre znaczenia znanych słów nigdy nie pojawią się w Wikipedii, tak jak zrozumienie niektórych opowieści nigdy nie będzie możliwe.

© 2011 by Anna Wiatr — MojeOpinie.pl