Gazeta.pl: wspierajmy potrzebujących naszym podatkiem
Autorstwo / redakcja: adm-ok   
sobota, 19 marca 2011 02:00

1% na organizację pożytku publicznego (opp)Karolina Drogowska: Czy Polacy chętnie przekazują 1 proc. swojego podatku potrzebującym?

Sławomir Piechota, poseł Platformy Obywatelskiej, przewodniczący komisji polityki społecznej i rodziny: Szybki wzrost liczby osób, które nie zapominają o przekazaniu 1 proc. swojego podatku, pokazuje, jak bardzo upowszechnia się ten zwyczaj w naszym społeczeństwie. Zdecydowanie wpłynęło na to uproszczenie procedury, dzięki której to urzędy skarbowe przelewają za nas kwotę na wskazany adres konta. Wcześniej robiliśmy to sami, po czym przekazane środki odliczaliśmy w zeznaniu podatkowym.

Niestety, są też i efekty uboczne. Ludzie, nie rozumiejąc, że przekazanie podatku oznacza podzielenie pieniędzy, które jesteśmy winni państwu, mylą to z darowizną, czyli z pieniędzmi przekazywanymi z własnej kieszeni. Ze statystyk wynika, że ta forma wspierania potrzebujących straciła w ostatnim czasie na znaczeniu.

Może brakuje ogólnopolskiej kampanii informacyjnej poprowadzonej przez państwo?

Tutaj odpowiedzialność spoczywa raczej na samych organizacjach. To oni powinni informować, co znaczy przekazać część swojego podatku oraz dlaczego warto wesprzeć tę, a nie inną organizację. Ludzi trzeba przekonać, że robi się coś pożytecznego. Coś, na co warto dać pieniądze.

Jeżeli ludzie czują, że pomagają w słusznej sprawie, robią to chętnie i masowo. Popatrzmy na jednodniowe akcje charytatywne. Organizacje muszą wyjść do ludzi, bo wtedy ci chętniej otwierają portfele. Nie tylko raz w roku, kampanię informacyjną powinno się prowadzić przez cały czas. U części z nich wciąż obserwujemy tendencję kierowania próśb o pomoc do jednego źródła, czyli do władzy publicznej. Tymczasem to nie w niej tkwi największa siła, ale właśnie w tych najmniejszych, a za razem najliczniejszych. Przykład choćby Fundacji "Zdążyć z pomocą", która w zeszłym roku z podatku zebrała 68 mln zł.

Najlepszą metodą jest zapewne obecność w mediach.

- Częściowo na pewno, choć nie jest to jedyny czynnik. Telewizyjne fundacje rzeczywiście zbierają znaczące kwoty. Ale pomagają też znane twarze. Fundacja Anny Dymnej czy Ewy Błaszczyk osiągnęła znakomite rezultaty. Wrocławski przykład to "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" i prof. Chybicka, której działalność jest szeroko opisywana przez lokalną prasę. Ale jest też Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, które bardzo cenię i które cenią też wrocławianie. Zaczęło się od księdza, który rozdawał chleb bezdomnym. Teraz jest prężnie działającą organizacją, której przekazywane są znaczące kwoty.

Warto jednak włożyć trochę wysiłku i znaleźć taką organizację, która nie ma przebicia w mediach i niekoniecznie przoduje w rankingach popularności. Jak na przykład Femina Fenix opiekująca się kobietami po mastektomii. Trzeba rozejrzeć się wokół siebie, bo wiele ludzi, często za darmo, poświęcając swój wolny czas, wykonuje bardzo dobrą pracę, i potrzebuje naszego wsparcia, które nic nie kosztuje.

A jeżeli w rozliczeniach wyjdzie nam, że nasz 1 proc. to zaledwie kilka złotych? Czy warto fatygować urzędników do przelewania tak nieznaczącej kwoty?

W zeszłym roku zebrano ponad 350 mln. Jedni przekazywali większe, inni mniejsze kwoty. Każda się liczy i absolutnie nie należy jej marnować. Te największe kwoty są właśnie uzbierane z masowych, ale drobnych wpłat. Przecież ludzi bardzo bogatych jest w Polsce niewiele, a proszę zobaczyć, jakie wpływy udaje się osiągnąć.

Co się stanie z naszymi pieniędzmi, jeżeli nie wpiszemy żadnej organizacji?

- Zasilą budżet, bo z założenia są to pieniądze państwowe. Nikt za nas nie przydzieli ich żadnej organizacji. Wciąż trafia tam 2/3 pieniędzy, którymi można byłoby zasilić konta potrzebujących. Pamiętajmy, że 1 proc. to potęga. Podzielmy się pieniędzmi, które i tak oddajemy.

Komu Pan przekazuje swój 1 proc.?

- Zawsze jednej z wrocławskich organizacji, co roku innej. Staram się wyszukać takie, które nie mają przebicia w mediach.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA