Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

Gazeta.pl/Wrocław: Studenci Politechniki Wrocławskiej pomogli niedowidzącym bezdomnym
Autorstwo / redakcja: Aneta Augustyn / Gazeta.pl/Wrocław   
czwartek, 20 października 2011 10:40

prof. Marek ZającGazeta.pl/Wrocław: Studenci Politechniki Wrocławskiej zbadali wzrok mężczyzn z wrocławskiego schroniska dla bezdomnych i sami zrobili dla nich okulary. — Okazało się, że niektórzy z nich prawie nie widzą — mówi dr hab. Marek Zając.

 

— Postanowiliśmy znaleźć ludzi, którym ze względu na trudną sytuację życiową trudno dostać się do służby zdrowia — mówi dr hab. Marek Zając, fizyk optyk z Politechniki Wrocławskiej. — Pierwsze nasunęło się nam schronisko dla bezdomnych prowadzone przez Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, którego kierownik entuzjastycznie przyjął nasz pomysł.

We wrześniu przez dwa tygodnie Klaudia Błażejewska i Natalia Grześkowiak, studentki optometrii z Politechniki Wrocławskiej, przebadały wzrok u 80 mieszkańców schroniska. Sprawdzały m.in. daleko- i krótkowzroczność, astygmatyzm, widzenie przestrzenne i rozróżnianie kolorów. Okazało się, że wszyscy zbadani mają wady wzroku, które trzeba skorygować okularami. Żaden z nich nie miał okularów lub nosił przypadkowe, które im ktoś sprezentował, albo kupione na Dworcu Świebodzkim czy pchlim targu.

— Niektórzy mieli nawet 12 dioptrii i właściwie nie widzieli, choć się do tego nie przyznawali — dodaje dr Zając, który kierował badaniami. — Było dla nas oczywiste, że nie kupią właściwych okularów, bo ich na to nie stać. Samo określenie wady i przepisanie korekcji nie rozwiązywało problemu.

Studenci zwrócili się do kilku producentów soczewek i oprawek. Z ich darowizn sami zrobili kilkadziesiąt par okularów. Pierwsza partia już dotarła do mieszkańców schroniska, kolejna trafi niebawem. — Po odbiór ustawiła się kolejka. Wyczytani błyszczeli z zadowolenia, a ci, których jeszcze nie ma na liście, byli bardzo rozczarowani. Upewniali się, czy na pewno nie pominięto ich przez pomyłkę — opowiada Aleksander Pindral, prezes wrocławskiego oddziału Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

Przyznaje, że to pierwsze specjalistyczne badania, jakie im ktokolwiek zaoferował, w dodatku na miejscu. Namówienie podopiecznych do wyjścia do okulisty, a zwłaszcza do kupienia sobie okularów, jest niemożliwe. — Ci ludzie traktują swoje przypadłości pokornie, jako zrządzenie losu i, jeśli nie poda im się ręki, sami nie wychodzą z inicjatywą — mówi Pindral.

Na bezpłatne dobrowolne badania w schronisku zgłosili się niemal wszyscy mieszkańcy.

— To starsi ludzie, dla których jedynymi przyjemnościami są telewizja i gazeta, więc ten prezent mocno poprawił komfort ich życia. Inicjatywa ludzi z politechniki jest dla nas bezcenna — mówi prezes Pindral.

Dodaje, że gdy w ubiegłym roku u kilku podopiecznych stwierdzono gruźlicę, o pomoc było trudno, choć prosił o nią kilka instytucji.

Naukowcy z politechniki chcieliby przebadać wzrok mieszkańców innych noclegowni, także na Dolnym Śląsku. Szukają sponsora, który zechciałby wesprzeć ich m.in. w kupnie materiałów optycznych i w transporcie. — Mamy wielką frajdę, że komuś udało się pomóc; na tym polega nasz fach — dodaje dr Zając. Jego współpracownicy przez trzy lata badali wszystkie dzieci z zerówek z powiatu strzelińskiego, w sumie trzy tysiące uczniów. — Okazało się, że 20 procent z nich powinno nosić okulary. Upomina się dzieci, że się wiercą, nie potrafią czytać, przypisuje im się dysleksję, a możliwe, że one po prostu nie widzą. Warto żeby rodzice wybrali się z nimi na solidne badania do optometrysty — mówi.

Optometria to dziedzina z pogranicza fizyki i medycyny. Optometrysta mierzy wzrok i wychwytuje jego wady, w odróżnieniu od okulisty, który zajmuje się głównie chorobami oczu. W Anglii optometrysta jest traktowany równorzędnie z lekarzem; jest tam osobą pierwszego kontaktu przy badaniu wzroku. W Polsce optometryści są kształceni dopiero od kilkunastu lat, w Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.

Osoby, które chcą wesprzeć finansowo lub rzeczowo prowadzenie dalszych badań, mogą się kontaktować pod adresem: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

© 2011 by Gazeta.pl