Listonosz św. Brata Alberta

Jeśli chcą Państwo być informowani o aktualnościach i wydarzeniach w placówkach św. Brata Alberta prowadzonych przez Koło Wrocławskie TPBA, to prosimy o wpisanie swojego adresu e-mail:

Relacja z pielgrzymki po Ziemi Kłodzkiej (2009)
Autorstwo / redakcja: Mirosław Tymoczko   
poniedziałek, 23 listopada 2009 17:08

Na szlaku Skalnych Grzybów [fot. Mirosław Tymoczko]Za nami kolejna impreza o charakterze pielgrzymkowo-wycieczkowym zorganizowana przez pracowników Schroniska św. Brata Alberta dla Bezdomnych Mężczyzn we Wrocławiu. Tym razem odbyła się na terenie Kotliny Kłodzkiej w terminie 26–27.09.09 r. Udział wzięło w niej 40 podopiecznych z naszych wrocławskich schronisk wraz z opiekunami i wolontariuszami. Byliśmy niezmiernie zadowoleni z tego, że udało się nam zrealizować zamierzony program, a także z faktu, że pogoda nam dopisała - było ciepło i słonecznie.

Na szlaku Skalnych Grzybów [fot. Mirosław Tymoczko] Na szlaku Skalnych Grzybów [fot. Mirosław Tymoczko]Na szlaku Skalnych Grzybów [fot. Mirosław Tymoczko]
Na szlaku Skalnych Grzybów [fot. Mirosław Tymoczko]

Zobaczyliśmy sporo ciekawych miejsc. Pierwszego dnia udaliśmy się na kilkukilometrowy spacer po lesie - szlakiem Skalnych Grzybów. Te osobliwe twory natury stanowią skały położone między Batorowem a Karłowem w paśmie Gór Stołowych. Ich oryginalna nazwa bierze się stąd, iż charakteryzują się ciekawym, piętrowym ułożeniem na sobie, dzięki czemu tworzą przeróżne kształty, jak np. grzyby, maczugi, bramy, itp. A powstały jako wypiętrzenie dna dawnego morza. Po tej nieco wyczerpującej, ale zarazem urokliwej wędrówce pojechaliśmy wygodnym autokarem, z zaprzyjaźnionej już firmy, do nieodległej miejscowości, tj. wsi Wambierzyce, położonej u podnóża Gór Stołowych. Tam w asyście przewodnika sudeckiego poszliśmy zwiedzić Barokową Bazylikę – Sanktuarium Maryjne, gdzie mogliśmy pokłonić się przed ołtarzem, na którym jest umieszczona XIII wieczna figurka MB Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Niestety nie mieliśmy zbyt dużo czasu na pobyt w Świątyni, ponieważ traf chciał, że w tym czasie odbywały się w niej liczne uroczystości ślubne, co miało też swój urok.

Na schodach Bazyliki Wambierzyckiej [fot. Andrzej Mokros]
Na schodach Bazyliki Wambierzyckiej [fot. Andrzej Mokros]

Po opuszczeniu Bazyliki wyruszyliśmy do pobliskiej wambierzyckiej szopki z 800 drewnianymi figurkami z czego 300 jest ruchomych. Jest to dzieło miejscowego cieśli Longinusa Wittiga, którego zamiłowaniem było struganie lipowych figurek. Dzieło to tworzył przez 28 lat i ukończył w roku 1882. Są tam sceny o tematyce religijnej, jak Boże Narodzenie, sceny z życia Jezusa, dwie sceny przedstawiające pracę w kopalni węgla kamiennego oraz sceny z zabawy ludowej. Po obejrzeniu tego sympatycznego dzieła postanowiliśmy jeszcze zwiedzić znajdujące się w Wambierzycach Skansen i mini ZOO, które zostały utworzone za sprawą długoletniego sołtysa tej wsi p. Mariana Gancarskiego. Mogliśmy podziwiać tam przeróżne eksponaty, jak dawne sprzęty rolnicze i gospodarstwa domowego używane w dawnej kuchni, militaria, stare monety i banknoty - nawet z okresu Cesarstwa Rzymskiego i Bizancjum, ponadto obrazy i rzeźby o tematyce religijnej, minerały i wiele innych. W zagrodach były m.in. sarny, daniele, jelenie, strusie, lamy, dziki, ptactwo. Można nawet było pogłaskać niektóre z nich, jak jelenia czy lamę. Po wyjściu ze skansenu pojechaliśmy do położonego nieopodal Wambierzyc Radkowa, gdzie mieliśmy możliwość obejrzenia tamtejszego ryneczku z XVI wiecznymi kamieniczkami. Kto chciał miał także okazję by wstąpić do wczesnorenesansowego kościółka parafialnego pw. św. Doroty, gdzie był czas na chwilę kontemplacji. Następnie podjechaliśmy na peryferia Radkowa do Ośrodka Wczasów Kolejowych ,, Pafawag” - nazwa już nieobwiązująca, ale miło brzmi dla Wrocławian. Tam mieściła się nasza baza noclegowa i żywieniowa. Mieliśmy do dyspozycji nawet fajne, choć nieco już wysłużone, 2 i 3 osobowe pokoje z łazienkami. Po krótkim odpoczynku przyszedł czas na ,,popas”, więc szybkim krokiem pomaszerowaliśmy na stołówkę, gdzie uraczono nas smaczną obiadokolacją. Po posiłku był czas wolny, np. na pooglądanie telewizji na świetlicy, gdzie akurat można było obejrzeć zmagania naszych siatkarek z drużyną Chorwacji w ramach turnieju ME. Ci zaś, którzy nie mieli ochoty na TV prowadzili ze sobą jeszcze długie Polaków rozmowy przy kawie lub herbatce.

Nazajutrz po obfitym śniadaniu pożegnaliśmy Radków i pojechaliśmy do szacownego uzdrowiska Duszniki Zdrój, by tam w asyście naszego przewodnika zwiedzić unikatowy Młyn Papierniczy z XVI w. oraz mieszczące się w nim Muzeum Papiernictwa. Następnie spacerem wyruszyliśmy do dusznickiego Parku Zdrojowego i do położonego tam gmachu z pijalnią wód leczniczych Pieniawy, Chopina i Zimnego.

W Parku Zdrojowym z przewodnikiem [fot. M. Tymoczko]
W Parku Zdrojowym z przewodnikiem [fot. M. Tymoczko]

 

Po około półgodzinnym pobycie w pijalni i zaspokojeniu pragnienia źródlaną wodą, wsiedliśmy do czekającego na nas w pobliżu autokaru i wyjechaliśmy do Polanicy Zdrój. W Polanicy był czas na dwugodzinny spacer po kurorcie, po czym spotkaliśmy się w umówionym miejscu i udaliśmy się na ciepły popołudniowy posiłek do sympatycznego lokalu położonego w centrum polanickiego deptaka. Nabrawszy nowych sił podjechaliśmy do Sokołówka, niewielkiej osady wchodzącej w skład Polanicy Zdrój, tam bowiem mieliśmy w planie zwiedzanie Muzeum Misyjno-Etnograficznego, należącego do Zgromadzenia Najświętszych Serc Pana Jezusa i Marii (oo. sercanie). Na miejscu zostaliśmy serdecznie przyjęci przez jednego z tamtejszych Ojców Sercanów, który zaprezentował nam zbiory etnograficzne, takie jak stroje, ozdoby, instrumenty muzyczne, rzeźby, przedmioty użytkowe oraz ok. 1000 innych eksponatów, zgromadzonych przez misjonarzy w Peru, Zairze, Thaiti i na Wyspie Wielkanocnej. Nadmienię, że zanim zaczęliśmy podziwiać zebrane tu zbiory muzealne, to zostaliśmy najpierw wprowadzeni w temat ok. 15 minutową prelekcją, której towarzyszyły wyświetlane, ilustrowane przezrocza z egzotycznych krajów – terenów działalności misyjnej oo. sercanów. Warto tu jeszcze dodać, że na dziecińcu przed muzeum stoi pomnik Ojca Damiana de Veuster, który w dniu 11.10.09. został wyniesiony na ołtarze i ogłoszony przez Papieża Benedykta XVI świętym. Św. Damian de Veuster należał do zgromadzenia oo. Sercanów, od 1873 r. poświęcił się opiece nad trędowatymi na wyspie Molokai na Hawajach i zmarł w roku 1889 zarażony tą chorobą.

Na zakończenie naszej podróży wybraliśmy się do Starego Wielisławia, wsi w Kotlinie Kłodzkiej położonej parę kilometrów na wschód od Polanicy Zdrój. Jest to jedna z najstarszych wsi w regionie, której powstanie datuje się na połowę XIII wieku. We wsi tej znajduje się Kościół św. Katarzyny, który w 2001 r. kard. Henryk Gulbinowicz podniósł do rangi sanktuarium, którym opiekują się oo. sercanie. Przechowuje się w nim relikwie Krzyża Świętego. We wnętrzu znajduje się cenne i ciekawe wyposażenie, którego najważniejszym elementem jest z pewnością gotycka figurka Matki Boskiej Wielisławskiej słynąca łaskami. W tym Kościele mieliśmy przyjemność uczestniczyć we Mszy Św., którą celebrował wieloletni opiekun duchowy Schroniska św. Brata dla Bezdomnych Mężczyzn we Wrocławiu o. Zdzisław Szymczycha. W czasie mszy o. Zdzisław serdecznie pozdrowił wszystkich przybyłych do świątyni wiernych, pielgrzymów oraz turystów, a naszą grupę przedstawił w sposób szczególny, bo podkreślił skąd przyjechała i do jakiej organizacji należy, co było dla nas bardzo miłym wyróżnieniem. Po mszy spotkaliśmy się z Ojcem Zdzisławem przed kościołem, aby się przywitać oraz chwilę porozmawiać i powspominać miniony czas. Na koniec Ojciec Zdzisław udzielił nam w autokarze błogosławieństwa na drogę powrotną, po czym ciepło się pożegnaliśmy i odjechaliśmy do Wrocławia.

Spotkanie z o. Zdzisławem przed sanktuarium [fot. A. Mokros]Spotkanie z o. Zdzisławem przed sanktuarium [fot. A. Mokros]
Spotkanie z o. Zdzisławem przed sanktuarium [fot. A. Mokros]

 

Błogosławieństwo na drogę powrotną [fot. A. Mokros]
Błogosławieństwo na drogę powrotną [fot. A. Mokros]

Kończąc powyższą relację chciałbym serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom pielgrzymki za wspaniałą atmosferę, dobry nastrój i pogodę ducha, a także podziekować tym wszystkim, którzy czynnie pomagali w jej realizacji i dzięki którym mogła się ona odbyć.

Mirosław Tymoczko